As Wywiadu

 

Wywiad z Martyną Czech, wokalistką Zespołu Chwila Nieuwagi

6 listopada 2015
1

fot. Jerzy Dziedziczak/www.jerzydziedziczak.com

W Waszych kompozycjach każdy może znaleźć coś dla siebie. Czy od początku istnienia zespołu głównym zamysłem na rodzaj wykonywanych utworów było pomieszanie gatunków?

Zacznijmy od tego, że u początków zespołu nie było żadnego zamysłu. Po prostu ja i mój obecny mąż Andrzej, (gitarzysta Chwili Nieuwagi) trochę mimochodem zaczęliśmy przelewać na papier i struny to, co od dawna grało nam w duszach. Nigdy nie było planu: „dziś wieczorem usiądziemy i napiszemy utwór do wiersza Twardowskiego na np. jazzową nutę”. Nie. Piosenki powstawały spontanicznie, często pod wpływem naszej aktualnej poetyckiej lektury lub jakichś przemyśleń związanych z obserwacją rzeczywistości. O gatunkach wówczas nie myśleliśmy, choć zaobserwowaliśmy ich mnożenie się w naszym repertuarze. Oprócz tego, że sami lubimy różnorodnych wykonawców od rocka, przez jazz, folk, na piosence poetyckiej skończywszy, chłopaki, które dołączyły do naszego zespołu podczas procesu aranżowania pierwszej płyty Chwili Nieuwagi także mają różne swoje „koniki”. Żeby więc wspólna gra była przyjemnością dla każdego z nas, a także dla odbiorcy, zaczęliśmy wplatać te różne inspiracje w nasze piosenki. Nieraz, zwłaszcza ze strony radiowców, spotykaliśmy się z zarzutem bycia niezdecydowanymi na konkretny gatunek właśnie. A to byliśmy nie do końca folkowi, a to zbyt jazzowi… My zaś ten zarzut uważamy za swoją zaletę i tego trzymamy się niezmiennie od siedmiu lat. Publiczność zaś utwierdza nas w przekonaniu, że to dobry kierunek, choć może marketingowo było by łatwiej zaistnieć jako zespół stricte folkowy, czy stricte poetycki.

Jak wygląda u Was proces tworzenia utworów z własnymi tekstami. Każde z Was pisze i komponuje oddzielnie, czy raczej spotykacie się i utwór powstaje na bieżąco?

Materiał na nasz pierwszy krążek “Niepoprawna muzyka” w zasadzie narodził się w duecie gitarowo-wokalnym. Jeździliśmy z Andrzejem po różnych festiwalach piosenki, na każdym prezentując w konkursie jakąś nową piosenkę. Sprawiało nam to frajdę, bo oprócz tego, że zobaczyliśmy dziesiątki urokliwych miejsc, mogliśmy, mówiąc kolokwialnie, “przetestować” nowe utwory na żywym słuchaczu. Podobały się. W zasadzie każda z 10 piosenek, które znalazły się na płycie przyniosła nam zwycięstwo na jakimś festiwalu. Gdy już stwierdziliśmy, że z tych mimochodem powstałych, jak wyżej wspomniałam, utworów nazbierał się materiał na płytę, zaczęliśym rozglądać się za muzykami, którzy okrasiliby go swoimi instrumentami. I tak dołączyli do nas: pianista Piotrek Kotas, perkusista Marek Sochacki i kontrabasita Rafał Kierpiec. Dodali oni swoje pięć groszy do brzmienia “Niepoprawnej muzyki” , a że współpraca układała się świetnie – zostali już na dobre ☺ W tworzeniu drugiej płyty brali już znacznie większy udział, bowiem przynosiliśmy z Andrzejem na próbę zaledwie zarys nowego utworu (tekst i główną melodię) i dopiero wspólnie z chłopakami obmyślaliśmy całą koncepcję muzyczną. Do zespołu dołączył też Bartek Plewka, który początkowo zastępował Marka na perkusji, a obecnie jest naszym głównym perkusistą, ze względu na to, że podstawowym zespołem Marka jest Carrantuohill, z którym często gra, a także ze względu na to, że z Bartkiem pracuje nam się dobrze. Więcej też pisaliśmy własnych tekstów, choć oczywiście poeci towarzyszą nam na obu płytach.

Wykonujecie między innymi piosenki z gatunku poezji śpiewanej do wierszy Marii Konopnickiej czy Bolesława Leśmiana. Jakie emocje wywołuje w Was poezja i jakimi kryteriami kierujecie się wybierając wiersz, który ubieracie w muzykę?

Konopnicka istotnie była dla nas odkryciem. Oczywiście znaliśmy jej twórczość, ale w zakresie takim, jak serwuje się ją w szkołach. Któregoś przyjemnego wieczoru, przy lampce wina, zagłębiliśmy się z mężem w zbiór jej wierszy i okazało się, że znajduje się tam mnóstwo niezwykle śpiewnych tekstów, które aż prosiły się o jakąś melodię, a ładunek emocjonalny, jaki ze sobą niosły był ogromny. Oprócz tego, że wiersz który wybieramy na swoją piosenkę musi nas istotnie poruszyć, dobrze jest gdy faktycznie jest śpiewny, a to wcale nie taka częsta cecha poezji. Konopnicka, Leśmian, Tuwim, Kasprowicz mają tę cechę.  Ale nie tylko oni – jest wielu poetów, których czytujemy.

Pochodzicie z Rybnika. W związku z tym w Waszych kompozycjach można usłyszeć również gwarę śląską.  która sprawi, że Wasze działania twórcze są bogatsze. Czy pomysł na zastosowanie gwary pojawił się nagle czy była to sprawą oczywista?

Pierwsza piosenka napisana przez nas po Śląsku („Pedziała mi matka”) była swoistym eksperymentem. Lubimy naszą gwarę, na co dzień się nią posługujemy, więc piosenka powstała bardzo naturalnie, ale nie byliśmy pewni, czy zostanie dobrze przyjęta. Zawieźliśmy ją na Festiwal KROPKA w Głuchołazach i zaprezentowaliśmy słuchaczom – reakcja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania! Jeszcze dwa dni po koncercie ludzie w Głuchołazach zaczepiali nas na ulicy i gratulowali odwagi i pomysłu na śląski utwór. Mówili, że na coś takiego czekali od dawna- na coś takiego, czyli na gwarową piosenkę, która nie opowiadałaby o „krupnioku i miłości za stogiem siana” tylko utrzymywała dobry poziom zarówno w warstwie tekstowej jak i muzycznej. Taki cel przyświeca nam właśnie przy tworzeniu naszych śląskich utworów – inspirujemy się źródłową melodyką starych, śląskich pieśni, która jest po prostu piękna, a i sięgamy do podań, legend odświeżając tematy, przypominając różne baśniowe postaci przewijające się w nich. Czujemy odrobinę misję odkłamywania naszej rodzimej kultury śląskiej, sprowadzonej niestety już dawno do sporej prostoty, by nie rzec prostactwa.

Druga płyta zespołu pt „Miszung” została wydana w 2013 r. Jakie tematy najchętniej  poruszacie w swoich utworach?

Sporo z naszych piosenek traktuje poniekąd o swoistej ucieczce od otaczającego nas chaosu i hałasu. Najlepiej czujemy się blisko natury, wśród życzliwych nam osób, tam, gdzie nic nas nie goni i gdzie można pomyśleć nie tylko o tym co dziś zjeść i co załatwić. Tęsknimy odrobinę do dobrze rozumianej prostoty, czystości uczuć, mądrości. To wszystko są tematy, które na różnorodne sposoby ujmujemy dość często w naszych piosenkach. Lubimy też rys satyryczny, więc i takie utwory znajdują się w naszym repertuarze: „Nie nerwuj Hanysa”, „Proza świąteczna”, „Ojcze nasz, czyli modlitwa panISka”.

W materiałach koncertowych widać u Was niesamowity luz na scenie i pozytywną energię. Skąd czerpiecie ją na co dzień?

Pewnie każdy z nas z czego innego, więc mogę mówić za siebie ☺ Ja wystarczy, że rano spojrzę na naszą małą córeczkę Anielkę i już mam energię! Andrzej jest chodzącą energią, wszędzie jest go pełno, ma miliony pomysłów, wszystkie chciałby zrealizować i tylko to, że doba ma 24 godziny mu to uniemożliwia ☺ To zaraźliwe, więc i na mnie się przelewa, choć najczęściej kumuluje, by wybuchnąć na scenie. Chyba mam takie dwa życia, jedno- spokojniejsze, domowe i to drugie – energetyczne, sceniczne ☺ Oba lubię tak samo. Co się zaś tyczy luzu naszego zespołu na scenie, to wynika on z tego, że obca jest nam koncepcja koncertu, w którym wykonawcę i słuchacza dzieli bariera SCENY. Zależy nam na tym, by odbiorca poczuł się swojsko, jak u siebie w domu. Stąd brak u nas sztywnych zapowiedzi utworów, każdy z muzyków może powiedzieć coś od siebie w czasie koncertu (czasem totalne głupoty), publiczności też nieraz oddajemy głos, by czuli i wiedzieli, że współtworzą  z nami to muzyczne widowisko.  Pozwalamy też chłopakom z zespołu na swobodne improwizacje w trakcie utworów a czasem nawet na… własne choreografie taneczne ☺ Stąd chyba sympatia, którą odczuwamy ze strony publiczności.

Gdzie można zobaczyć Was w najbliższym czasie?

Po bardzo bogatym koncertowo półroczu, czeka nas teraz chwilka wytchnienia, a raczej pracy nad nowym materiałem, który kiełkuje już od dawna, a którym nie mogliśmy się do tej pory zająć ze względu na sporą liczbę koncertów, co oczywiście też nas cieszy☺ Będziemy jednak grali.  W najbliższym czasie czeka nas kilka gościnnych występów, m.in. gościnny mój gościnny udział z zespołem Carrantuohill w koncercie jubileuszowym grupy tańca irlandzkiego Salake w Teatrze Ziemi Rybnickiej 15 listopada, zaś w grudniu prezentować będziemy świeżo opracowany przez nas materiał kolędowy, nad którym pracowaliśmy od prawie dwóch lat. Zagramy go m.in. 18 grudnia w Boguszowickim Centrum Kultury. W styczniu z kolei odbywa się w Kędzierzynie-Koźlu cykliczna już muzyczno-poetycka impreza, którą od kilku lat jako Chwila Nieuwagi współorganizujemy, zapraszając na scenę wspaniałych przedstawicieli różnych dziedzin sztuki. Na razie spotkania te mają formułę imprezy zamkniętej, ale mamy nadzieję, że już niedługo uda się ją otworzyć dla każdego chętnego. O wszystkich miejscach, gdzie można nas spotkać zawsze piszemy na naszej stronie: WWW.chwilanieuwagi.pl

Dziękuję Ci za rozmowę i życzę wszystkiego co twórcze 🙂