As Wywiadu

 

Wywiad z Agnieszką Chrzanowską

18 października 2015
_DSC6024.NEF

fot. Marcin Brzózka

Z Agnieszką Chrzanowską wokalistką, kompozytorką, autorką tekstów i aktorką rozmawiał Maciej Zborowski

Dziękuję, że znalazłaś chwilę na rozmowę. Ostatnia naszą rozmowa dotyczyła płyty Bez udziału gwiazd. Najnowsza Twoja płyta nosi tytuł „Piosenki do mężczyzny. Przy Twoich kompozycjach jak zwykle wypoczywam. Na co zwracasz uwagę przy tworzeniu zarówno tekstów jak i muzyki, aby osiągnąć taki klimat całości?

Miło, że mówisz o odpoczynku. To jest dla mnie najważniejsze, jeśli utwór zostaje odebrany i wpływa na nastrój a najlepiej jak go poprawia.

Muszę przyznać, że przy pisaniu „Piosenek do mężczyzny” nie miałam żadnych założeń. Treści pojawiały się, jak zwykle, w konsekwencji biegu rzeczy, które przeżywałam lub obserwowałam a muzyka z kolei jest już wpisana we frazy tekstu i nie trzeba za wiele myśleć. Następstwo kolejnych dźwięków po sobie jest konsekwencją napięć zawartych w słowach. Zdarza się oczywiście też odwrotnie, kiedy melodie pojawiają się pierwsze i wtedy staram się je zapisać i rozwinąć, tekst natomiast pojawia się później, ale mechanizm w zasadzie jest ten sam. W pochodzie dźwięków są emocje i trzeba się w nie wsłuchać i ubrać w słowa. Jest to najtrudniejsze, bo przecież w słowach nie da się niczego wyrazić do końca. Mówisz o klimacie całości, to jest bardzo cenne, ale powiem szczerze, że myślę jedynie o pięknie brzmienia akustycznych instrumentów i dopasowaniu kolejnych barw do treści. Ideałem jest jeśli udaje się znaleźć harmonie pomiędzy treścią, muzyką, instrumentami i wykonaniem. Kiedy wszystko współgra a żaden z elementów nie dominuje, wtedy nic nas nie wybija, nic nie burzy koncentracji, nic nam nie przeszkadza i możemy odebrać utwór właściwie.

Twoje utwory traktują o życiu, uczuciach i cechach charakteru człowieka, oraz wszystkim tym co przytrafia się nam we śnie i na jawie. Potrafisz z niezwykłą lekkością przekazać w słowach to czego często nie dostrzegamy. W jakich sytuacjach Twoim zdaniem najłatwiej zaobserwować zachowania pokazujące naturę ludzką?

Trudno wskazać konkretne sytuacje, z których można czerpać, ale jedno jest pewne, bardzo pomaga w tym uważność i szybka refleksja. Świadomość i analiza. Zdarzenia, które mogą stać się inspiracją wydarzają się cały czas. Na lotnisku, w kolejce, kiedy idziemy oddać bagaż, na skrzyżowaniu w Olkuszu albo podczas przypadkowej rozmowy z nieznajomą osobą. Przebłysk związany ze sformułowaniem myśli może zdążyć się  wszędzie. Jadąc kiedyś Alejami Mickiewicza w Krakowie pomyślałam: „płynę miastem, szukam słowa, nieforemna trwa rozmowa”. Było to oczywiście w czasie trwania jednego z moich trudnych emocjonalnie relacji, ale uchwycenie zjawiska w tych słowach zdarzyło się podczas jazdy samochodem. Warto zawsze mieć przy sobie coś do pisania. Z kolei „Niebo ciągle nade mną” napisałam leżąc na plaży na greckiej wyspie a „Ciągłość rozmowy” wpadła mi do głowy przy barze w knajpce zwanej „Mleczarnia”, na Krakowskim Kazimierzu, kiedy pośród panującego gwaru, ludzie próbowali się porozumiewać, ale rozmowy się rwały a słowa umykały.

Do utworu Nostalgiazaprosiłaś wirtuoza akordeonu Marco Lo Russo. Opowiedz proszę kilka słów o tym jak doszło do tej współpracy?

Spotkaliśmy się na ryneczku średniowiecznego włoskiego miasteczka Sermoneta, gdzie realizowałam teledysk do pierwszego singla z ostatniego mojego albumu. Przepiękne kręte uliczki bardzo się przydały w oddawaniu atmosfery błądzenia i zagubienia, które są tematem utworu „Budzę się”. Mój menadżer Michał Jedynak był w stałym kontakcie z Biancą Lami, przedstawicielką najstarszej włoskiej Szkoły Mody Koefia, przyjaciółką Marco a jednocześnie osobą lubiącą moje piosenki, także dlatego, że pisała pracę magisterską o Camille Claudel, o której śpiewam. Bianca zawsze chciała poznać mnie z Marco a kiedy się okazało, że kręcimy teledysk we Włoszech i to w Sermonecie, rodzinnym mieście wirtuoza, to natychmiast zorganizowała spotkanie. Marco posłuchał już prawie gotowej do wydania płyty i wyraził żal, że nie bierze w niej udziału, więc dopisałam jeden utwór z myślą o nim i tak powstała „Nostalgia i Ty”. Marco przyleciał do Krakowa do studia by nagrać partię akordeonu, zagrał także w teledysku a przy okazji zwiedził miasto i zaprezentował się w Piwnicy pod Baranami grając brawurowo kilka utworów podczas Kabaretu. Później przylatywał kilka razy do Polski, brał udział w promocji albumu i wielu koncertach. Ostatnio odwiedził Polskę by zagrać w najnowszym teledysku Artura Gotza „Obecny narzeczony” z albumu „Mężczyzna prawie idealny”, ponieważ i na tej płycie, napisanej przeze mnie dla Artura, Marco zaistniał. Teraz czekają nas wspólne koncerty w listopadzie, pierwszy z nich odbędzie się w Sali Widowiskowo Koncertowej „Muza” w Sosnowcu, potem Marco zagra w Radiu Gdańsk koncert z Arturem a we trójkę spotkamy się w Serocku, gdzie zagramy razem koncert „Nostalgia i Ty”.

z jakimi muzykami pracujesz na stałe i co według Ciebie jest warunkiem koniecznym, aby w zespole panowała dobra atmosfera?

Od kilku lat współpracuje z tą samą grupą muzyków. Na fortepianie i akordeonie gra Wojciech Pieczka, na kontrabasie Szymon Frankowski a na perkusji Dominik Klimczak. Są także muzycy, których w miarę możliwości i w zależności od charakteru koncertu zapraszam by wspólnie zagrać. Jest to Przemysław Sokół, który znakomicie gra na flugelhornie i trąbce, Michał Chytrzyński, wybitny skrzypek, Jarosław Meus, świetny gitarzysta, Michał Heller, perkusista i Marcin Rumiński, lider zespołu Shannon grający między innymi na fletach irlandzkich. W nagraniach moich piosenek gra zawsze Jacek Królik, który bardzo dużo wnosi do utworów, wypełniając je pięknie barwami i fakturami gitarowymi. Ostatnio zaprosiłam także Marka Michalaka, który jest kawałkiem historii polskiego jazzu, bez puzonu nie wyobrażałam sobie zupełnie kilku piosenek.

We wszystkich tych przypadkach najważniejsze dla mnie było, że we wspólnym działaniu każda z tych osób mocno się angażowała, dodając kawałek siebie do wspólnej pracy, w znakomitej atmosferze, bo przecież to jest niezwykle ważne. Dobra atmosfera i dobre nastawienie to podstawa współpracy i błogosławieństwo. Nawet najbardziej wyrafinowane muzycznie i wymagające wirtuozerii partie muzyczne tracą moc, kiedy panuje zła energia.

Do piosenek Budzę się” i Do góry nogami czyli zarozumiałość, pycha, obłudapowstały teledyski promujące. Co najbardziej lubisz w zadaniach aktorskich, które stwarza praca na planie?

Ostatnio powstał także teledysk do piosenki „Tak jak Ty nigdy nikt” stworzony podobnie jak „Do góry nogami” przez Marcina Brzózkę i Łukasza Opalińskiego. W tych przypadkach starałam się właściwie nie grać tylko szczerze przekazyać tekst. Jak byłam w Państwowej Szkole Teatralnej, czytałam kiedyś o koncepcji podejcia do gry aktorskiej Jeana Cocteau. Mówił aktorce mającej zagrać Joannę d’Arc, by nadała postaci swoje cechy, żeby niczego nie udawała. To do mnie mocno przemówiło i pomogło wyzwolić ze schematów i sztuczności.

Całkiem niedawno ukazał się również krążek Artura Gotza pt Mężczyzna prawie idealnyJesteś autorką muzyki i tekstów na tej płycie. Teksty opowiadają o postrzeganiu świata przez mężczyzn, ale też zawierają w sobie kobiece obserwacje na ten temat umiejętnie wplecione w treść. Co sprawia, że mężczyzna w oczach kobiety jest prawie idealny?

Chciałam przede wszystkim stanąć w obronie mężczyzn i z humorem podejść do stereotypów związanych z relacjami męsko – damskimi. Mężczyzn prawie idealnych jest całe mnóstwo, ale idealny jest tylko ten, którego możemy zaakceptować w całości. Wtedy nic innego się nie liczy, żadne konkretne cechy charakteru czy wyglądu zewnętrzego. Spełnianie cudzych oczekiwań jest męką. Nikt tego nie lubi, ani mężcyźni ani kobiety, dlatego jedynie wzajemne wnikliwe poznanie bez uprzedzeń i zrozumienie, może doprowadzić do porozumienia płci. Siłą rzeczy interesuje mnie mężczyzna idealny, czyli taki, który może zaakceptować mnie w całości.

Jeszcze raz dziękuję Ci za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów 🙂